Dorren Irvine, czyli czarownica, która dawniej władała duchami i zabijała wzrokiem. Teraz powierzyła życie Bogu!

Byłam czarownicą – moja prawdziwa historia to książka na którą natknąłem się całkiem przypadkiem w dzieciństwie. Zauroczyła mnie ona swoją szczerością, emocjami i prawdą, która była mi chyba w tym zwariowanym, nastoletnim czasie niezwykle potrzebna  – tym bardziej, że jest to powieść autobiograficzna. Skupia się ona na historii samej autorki, której życie od początku było naprawdę ciężkie. Najpierw odeszła od niej matka, potem dziewczyna musiała usługiwać wrednej macosze, by w końcu się usamodzielnić i spróbować życia w pojedynkę.

Niestety to całe dorosłe życie kończy się dla niej problemami z narkotykami, prostytucją i w końcu wpadnięciem w sidłach satanizmu i magii. Autorka sama wspomina o tym, jak diabeł stał nad jej łóżkiem i groził , że jeśli od niego odejdzie on ją zniszczy. Wspomina również o niesamowitych mocach jakie otrzymała od mrocznych istot m.in. niewidzialności, którą potrafiła obdarzyć całe zgromadzenie wiedźm, którego była królową lub też zdolności zabijania ptaków – poprzez zwyczajne spojrzenia na nie.

Oczywiście teraz, kiedy jestem już dorosły trochę więcej wiem o życiu i podchodzę do różnych spraw z większym dystansem, jednak muszę Wam przyznać, że książka ta obdarzyła mnie naprawdę masą wrażliwości i przy okazji była naprawdę przerażającą historią. Nie można, oczywiście nie brać pod uwagę faktów, że Dorren mogła po prostu wymyślić sobie całą historię w celach zarobkowych lub też jak można wyczytać w internecie cierpiała na schizofrenię i po prostu uroiła sobie wszelkie fakty – tym bardziej, że  osoby rzeczywiście praktykujące magię często zarzucały jej wymyślone teorie, nie mające nic wspólnego z prawdą. A Wy, spotkaliście się z tą powieścią? Co myślcie o historii Dorren?

Author: administrator

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.