Czy można przewidzieć swoją śmierć? Takich przypadków jest coraz więcej!

Czy można czuć, że umrzemy? Takie przypadki wbrew pozorom pojawiają się dość często i wiele osób było jego świadkiami. Jeśli podpytami się znajomych lub rodziny z pewnością usłyszymy historie o ludziach, którzy na dosłownie chwilę przed swoją śmiercią zachowywali się jakby o wszystkim dokładnie wiedzieli.O ludziach, którzy przewidzieli własną śmierć….

Warto przytoczyć historię kobiety, która na dzień przez swoją śmiercią poszła do kosmetyczki i fryzjera, by zmienić swój wizerunek i wyglądać ładniej, a gdy pani z gabinetu kosmetycznego zapytała z jakiej okazji tak wiele zabiegłów Ona odpowiedziała, że to do trumny. Co prawda kobieta chorowała już jakiś czas, ale wydawało się, że jest już lepiej… Inna historia dotyczy mężczyzny, który był w bardzo ciężkim stanie, jednak na chwilę przed swoją śmierć obudził się i nawet poprosił o papierosa, które tak kochał palić. Wstał na chwilę z łóżka, popatrzył w okno i porozmawiał ze swoją żoną. Nastąpnie położył się i umarł. Pewna kobieta z Wałbrzycha mówiła, że od kilku dni cały czas słyszy huczenie, zupełnie jakby gdzieś obok był sowa. Ptaka, jednak nie było, a ten tajemniczy dźwięk przyprawiał kobietę o ciarki. Zwierzyła się ze swoich obaw siostrze, które potem opowiedziała o wszystkim całej rodzinie. Kobieta spadła ze schodów kilka dni później i niestety umarła…

Co sądzicie o tych historiach? Czy według Was można przewidzieć własną śmierć? Czy znacie historie ludzi, którzy czuli, że nadchodzi śmierć?

Author: administrator

Share This Post On

1 Comment

  1. Tak , kto słucha ,opowiadam o moim ojcu, który wiedział,że już będzie „odchodził”. Miał 92 lata i 5 m-cy , kiedy zmarł. Zawsze ,od 10 lat powtarzał,że umrze w wieku 92 lat , bo tak mu pewnego dnia idącemu ulicą powiedziała znienacka obca kobieta. Na pytanie taty skąd to wie , ona odpowiedziała ,że w jej rodzinie taką mają z pokolenia na pokolenie moc. Kiedy skończył 92 lata , a było to 23 kwietnia ,oczywiście nie czekaliśmy czy to się sprawdzi. Przecież tato był cały czas sprawny i na ciele i umyśle. Mieszkał sam i tylko ja zaglądałam codziennie a niekiedy co drugi dzień , bo zadbałam aby przychodziła ciocia , odpłatnie , aby robić małe zakupy i aby przygotowała i podała mu obiad. Już w ostatnim miesiącu ( my nie sądziliśmy, że to jest jego ostatni miesiąc życia)tato bardzo dużo spał. Z tygodnia na tydzień coraz więcej . W połowie września zwrócił się do mnie w czasie odwiedzin po mojej pracy, że już czas aby ktoś z nim był , bo to długo nie potrwa , może tydzień , góra dwa. Ja nie potraktowałam tej informacji zbyt poważnie , a za tydzień na moich oczach , po kawie o którą poprosił przed obiadem i następnie obiedzie , skupiony i jakby nieobecny , położył się na łóżku i nagle wstał i się przewrócił na łóżko z powrotem. Stracił przytomność , bo przestał oddychać. Pogotowie przyjechało za 3-5 minut , ale jeszcze w szpitalu na OIOM-e żył pod respiratorem 9 dni , tyle, że już nie był w stanie oddychać i w większości był w śpiączce i dopiero 9 dnia odłączono go od aparatury.Ja w tym czasie siedziałam na biznesowym spotkaniu i cały czas myślałam o tym,że powinnam być w szpitalu. I nagle w narożniku sali , w której odbywało się spotkanie rozbłysły kolorowe światełka i zaczęły się intensywnie „kręcić” , ja jakimś zmysłem „byłam „w tym momencie z moim tatą , bo o nim intensywnie myślałam. I za kilka minut telefon na moją komórkę ( wyszłam do korytarza) , pielęgniarka poinformowała mnie ,że o 14 i 20 minut tato zmarł.Czyli wiedział i ktoś mu o tym „powiedział” . Już się tego nie bał, a dużo wcześniej okazywał duży lęk, nawet trochę paniczny lęk.

    Post a Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.