Polka Wyznaje – Rozmawiałam z duchem Papieża. Co stanie się w 2027 roku?

Codziennie otrzymuje na naszą pocztę co najmniej kilka listów czy nagrań dotyczących waszych niezwykłych doświadczeń np. spotkań z tajemniczymi istotami. Czasami jednak otrzymujemy od Was coś w rodzaju przepowiedni, wizji. Kilka dni temu po godzinie 5 rano dotarł do nas mail zatytułowany PAPIEŻ. Kiedy go przeczytaliśmy byliśmy w niemałym szoku. Zresztą sami posłuchajcie. List został lekko skrócony!

„Szczęść Boże. Kiedy pojęłam, że moim przeznaczeniem jest służba Bogu miałam 20 lat. Byłam bardzo młodą dziewczyną i chciałam pomagać ludziom i wszystkie swoje dobre uczynki zawierzyć Bogu, ale to nie jedyny powód dla którego czułam powołanie. Aktualnie piszę książkę o swoich doświadczeniach, którą mam zamiar niedługo opublikować. Mam nadzieję, że list do państwa wzbudzi zainteresowanie tą książką i tym co nadchodzi – Pisałam już do kilka innych portali, ale żadnych odpowiedzi. Mam nadzieję, ze tu będzie inaczej.

Kiedy miałam około 8 lat poraz pierwszy Go zobaczyłam.Pochodzę z rodziny katolickiej i dlatego od razu wiedziałam , im on jest. Przyszedł do mnie we śnie – Był odziany w śnieżnobiałe szaty i szeptał mi do ucha: Ja jestem drogą i prawdą i życiem.

Byłam pewna, że był to Jezus i dlatego gdy się obudziłam byłam niezwykle szczęśliwa. Opowiedziałam nawet o wszystkim mojej matce, ale chyba nie do końca mi uwierzyła. Mama była bardzo wierząca, ale też surowa i zapatrzona w codzienność: Gotowanie,sprzątanie. Poza tym nie za bardzo widziała inna rzeczy dlatego nakazała mi się uspokoić i nie uwierzyła w moją historię.

Ten sen był jednak dopiero początkiem. W ciągu następnych lat widywałam Jezusa już dużo częściej i to nie tylko we śnie. Był tak rzeczywisty jak człowiek. Siadał na moim łóżku, uśmiechał sie ale czasem był smutny. Zwłaszcza tej nocy kiedy zobaczyłam go w kuchni, on trzymał Polską flagę i powiedział: Dziś odszedł Was wysłannik. Chwilę później dowiedziałam się o śmierci Jana Pawła II.Od tego czasu coraz częściej tajemniczy człowiek bywał smutny gdy do mnie przychodził. Potem pamiętam,że któregoś dnia zapytałam Jezusa, jak tam po drugiej stronie radzi sobie polski Papież. Jezus, jednak nie odpowiedział mi. Przynajmniej nie słowami, ale cos mi pokazał. Najpierw kazał mi złożyć dłonie jak do modlitwy i zamknąć oczy. A gdy to zrobiłam coś usłyszałam. Do dziś jestem pewna, że usłyszałam słowa, które wypowiedział Karol Wojtyła. Niestety zupełnie nie wiem, co powiedział. Bo gdy obudziłam się rano następnego dnia prawie nic nie pamiętałam i nie jestem pewna, czy to co widziałam i słyszałam wydarzyło się na jawie, a może było częścią snu. Nie mam pojęcia, ale to nie koniec moich wizji związanych z Karolem Wojtyłą.

. 9 kwietnia 2010 roku Jezus przyszedł do mnie płacząc i przez łzy wypowiedział mi, że to niedługo spadnie, a oni tam będą, ale choć to będzie mroczne to ma swój wyższy cel. Kiedy dowiedziałam się o tragedii dzień później płakałam podobnie jak wtedy Jezus i naszły mnie złe myśli, myśli że nie chce tego wiedzieć, ze choc kocham Jezusa całym sercem to nie chce go widzieć, że nie chce by przekazywał mi te wszystkie rzeczy. I wtedy faktycznie Jezus przestał przychodzić – jakbyś wysłuchał mojej prośby. Ale zaczął zjawiać się ktoś inny. Pewnego wieczoru przyszedł do mnie ktis zupeonie inny. To był mężczyzna, jednak miał srebrny miecz i otoczony był światłem, które prawie mnie oślepiało. Musiałam mrużyć oczy, choć i tak było ciężko. Po chwili to światło trochę zaczęło zanikać i wtedy zobaczyłam też skrzydła. Miał ich przynajmniej sześć , rozciągające się na wiele mil skrzydła. Już wiedziałam, ze to był anioł. Myślałam, ze coś mi powie, podobnie jak Jezus, ale nic. Zupełnie nic nie mówił tylko patrzył się na mnie,a w jego oczach dalej widziałam to światło. I wtedy zobaczyłam Karola Wojtylę, który wyłonił się że światła. Wyglądał na bardzo smutnego. Z jego oczy płynęły łzy. I tyle. Wizja się zakończyła. I nie tylko ta wizja, ale też wszystkie. Na wiele lat wszystko się skończyło, aż do roku 2025.

W tym roku miałam tylko jedną wizję, a właściwie to nie była wizja tylko ja to widziałam.Gdy weszłam do domu zobaczyłam Karola Wojtylę który siedział na mojej sofie. Wiem, że brzmi to abstrakcyjne, ale po prostu tak było. To wszystko trwało może minutę. Zobaczyłam go, weszłam powoli do salonu i spojrzałam w jego oczy. Mieniły się silniej niż gwiazdy. Były nieprzeniknione, a jednak czułam intuicyjnie, że jest smutny. Gdy papież zniknął w mojej głowie pozostały tylko strzępki informacji. Myślę, że chodzi o przyszłość.Te wyrazy to noc, 2027, Polska i niebo. Nie wiem jak to wszystko połączyć. Czy chodzi o rok 2027? Może Wy macie pomysł? „

Author: administrator

Share This Post On

Submit a Comment